No tak... wyrzocono mnie z kolejnej watahy. Po co ja wogóle dołączam? Z każdej i takz ostanę wyrzucona, Z powodu tego mojego charakteru... Co ja mogłam poradzić na to, że Stało się to, co sie stało? Przecież to nie moja wina! Chciałąbym wogóle nie istnieć... Tak! To jest to! Popełnie samobójstwo, i koniec ze mną? Ale jak zawsze, nie mam odwagi żeby to zrobić... Nagle zakręciło mi się w głowie, i zemdlałam. Gdy się obudziłam, byłam w... nicości.
- Jesteś nasza... Już nam nie uciekniesz... Mówiły jakieś głosy. Spróbowałam krzyknąć, ale gdy tylko spróbowałam, poczułam że ktoś mnie zciska za gardło, i prawie zemdlałam. Ledwo złapałam oddech. Pobiegłam w którąś stronę, ale cały czas niczego przede mną nie było! W końcu zobacyłam jakieś drzewo. Szybko podeszłam do niego uradowana, ale drzewo zniknęło! Jakim cudem?
- Crystal... Chodź do mnie, chodź... - mówił jakiś głos szeptem, a ja od razu rozpoznałam ten głos.
- G...Gabriel... ty powinnaś już nie żyć...
- A co, stęskniłaś się?
- Nie! Odejdź!
- napewno?
- Tak! I kim wogóle jesteś? Widziałam na własne oczy, że umarłaś!
- Powiedzmy że jestem... Twoim aniołem stróżem. Szepnęłą mi do ucha. Sama myśl że ta wadera miała być moim aniołem stróżem, dawała mi drgawki.
- Niemożliwe!
- Możliwe... Powstałam z martwych...
- Odejdź!
- A nie chciałąbyś, żeby... twoja siostra ożyła? Kiedtś bym z chęcią przyjęła to propozycje, ale ona napawała mnie strachem, i czułam że to pułapka.
- Nie!
- Później się rozliczymy... - wyszeptała mi do ucha, i sprawiła mi okropny ból. Po chwili się obudziłam. Miałąm liczne rany, raczej nie przeżyje... Zmieniłam się w człowieka, żeby sprawdzić czy wtedy też będe miała rany. Tak, miałam. Zmieniłam się z powrotem wilka, i zobaczyłam podchodzącego do mnie basiora.
Yostito?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz