- Nie, nie.
-Więc czemu się śmiałaś? -spytała Kii. Ja nie odpowiedziałam, lecz po prostu sobie poszłam. W domu poczytałam jakąś książke o koniach. Tak wogóle, nigdy na nim nie jeździłam. Jakiś głos w środku powiedział mi, że powinnam spróbować. Ale gdzie znaleść konia? Nagle usłyszałam końskie rżenie. Wyszłam z domu, a tam stała piękna klacz... Czemu akurat klacz? Nie miałam pojęcia skąd to wiedziałam, ale po prostu wiedziałam że to klacz. Ona mnie lekko popchnęła, ale ja neiprzygotowana na to, upadłam.
- Mei! Tak się nie robi! - powiedziałam. Czy ja właśnie nazwałam ją Mei? Tutaj działo się coś dziwnego... Mei tylko oparła pysk na moim ramieniu. Czemu ja ją nazywam Mei?! Spróbowałam na nią wsiąść. Ku mojemu zdziwieniu, Mei stała spokojnie. Gdy wsiadłam, zapomniałam, że nie miałam siodła, ani uzdy... Musiałam więc trzymać się grzywy. Mei nie próbowałam mnie zrzucić, ale spokojnie szła.
- Więc Mei, chciałabyś się stać moją towarzyszką? - spytałam ją, chodź wiedziałam, że nie zrozumie. Mei tylko dalej szła spokojnie wydając z siebie jakiś dziwny, lecz miły dźwięk.
- Uznaje to za tak. -powiedziałam. Po kilku minutach zobaczyłam Kii i Yostito.
- Cześć! -powiedziałam do nich, siedząc na Mei.
Kii? Yostito?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz