Staliśmy tak kilka minut, aż... Zobaczłam je.
- O nie... niemożliwe... - szepnęłam. One powinny umrzeć dawno temu!
- O co chodzi? - spytał mnie.
- One powróciły...
- Jakie one?
- Nie dokończyłam opowiadać ci mojej historii... Dołączyłam do zespołu, właśnie ich. Pisałam piosenki, a one je śpiewały, i bardzo dobrze nam się układało... Lecz one po jakimś czasie zaczęły pragnąć władzy. W końcu rzuciły na siebie zaklęcie, pozwalające hipnotyzować śpiewem. Zaczęły to robić, a ja pewnej nocy uciekłam. Od tej pory ich nie widziałam... Więc nigdy ich nie słuchaj. - powiedziałam, widząc jak do nas podchodzą.
- No dobrze, więc może się schowajmy? - spytał, ale było za późno, i już do niego podeszły. Zaśpiewały mu coś do ucha, a ja zobaczyłąm ogniki w jego oczach...
- Kiyoko! - krzyknęłam do alfy, widząc ją w pobliżu. Podbiegła do mnie, a za nią cała wataha!
- Co się stało?
- One zachipnotyzowały Yastito! - powiedziałam. O nie, jedna z nich podeszła do Kiyoko, i druga i trzecia do innych członków watahy!
- Co ja narobiłam? - szepnęłam so siebie. W końcu jedna podeszła do mnie, i zaczęła śpiewac mi do ucha.
- Gwiazda świeci gdy jest w górze. Tutaj gwiazdą jesteś ty! Lecz oni ognorują to, więc obejmij władzę i pokaż im! - zaśpiewała, i odeszła. Na szczęście ja byłam odporna na to, lecz oni nie... Wiedziałam że wszystko było moją winą, i muszę to naprawić! Tylko jak? W tym czasie wszyscy zaczęli się bić, a one poszły. Wiedziałam, że żeby utrzymać ich zachipnotyzowanych, musiały często dla nich śpiewać. Nie miałam szans uniemożliwić im śpiewanie, i została tylko jedna opcja. Musiałam je pokonać w ich własnej grze... Ale tak dużo czasu minęło... Czy mi się uda? Ale wiedziałam, że to moja wina, i zrobię to! Tylko jak ja mam śpiewać? Musiałam iść do domu, i napisać jakąś piosenkę. Poszłam więc do domu, nie mogłam zwlekać... Wzięłam długopis do ręki, ale coś mi nie szło to pisanie... Musiałam zobaczyć, co one tam śpiewają. Poszłam więc na ich pokaz, i usiadłam w ostatnim rzędzie. Nie słyszałam za dobrze, ale one śpiewały coś i wielkiej bitwie, i tym że będą rządzić, że są najlepsze... Nie mogłam na to patrzeć, muszę coś wymyślić! Poszłam do domu i się położyłam. Następnego dnia wiedziałąm co robić. Musiałam wymyślić piosenkę na miejscu! Ale jak je zagłuszyć? Bo przecież będe musiała śpiewać podczas ich występu... Mój wzrok padł na mój mikrofon i resztę... Po kilku godzinach wszystko było gotowe. Jeden przycisk i wszystko się włączy, ale czy mi się uda?
- Nie masz z nami szans... - powiedziały te okrutne dziewczyny.
Byłam jeszcze bardziej zdenerwowana. W końcu weszły na scene. Przełknęłam ślinę, i spróbowałam coś zaśpiewać.
- Nie uda wam się złamać mnie! - zaczęłam, a te spojrzały na mnie wściekłę.Teraz jedyne co mogłam robić, to śpiewać dalej...
- To przyjaciele moi są! - śpiewałam dalej. - Nie pozwolę wam skrzywdzić ich! Będe walczyć w obronie, aż zginę! Nie pozwolę by, dzień zamienił w noc się! Musicie teraz znieść, piosenki mojej treść, która swą siłą może wszystko wokół zmieść. Zaklęcie wasze złamię, wiem że uda mi się! Bo przyjaźń zawsze wygrywa! Dobrze o tym wiecie, i idźcie stąd! Ich amulety pękły, ale one tak jakby tego nie zauważyły. Zaczęły coś śpiewać, ale ochrypłymi głosami! Od razu uciekły.
Yostito?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz