Przekręciłam głowę.
- Okej - powiedziałam powoli wkładając ręce do kieszeni. Zaczęłam rozglądać się po pomieszczeniu. Było dosyć ciemno, bardzo ciemno.
- To jako kto pracujesz? - zapytałam jeszcze raz.
- Jak ci powiem to nie będziesz chciała ze mną rozmawiać - powtórzył spokojnie... no basior.
Westchnęłam i przewróciłam oczami.
- Niby czemu? - mruknęłam - W ogóle jak masz na imię? - dodałam szybko.
- Po pierwsze - bo zawsze tak jest. Po drugie - Yostito - powiedział nowo poznany kompan.
- Co uśmiercasz innych? - zaczęłam się śmiać.
- A nawet jak tak to co? - burknął.
- Nic - powiedziałam przez śmiech wzruszając ramionami.
<Yostito?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz