Nie wiem co mu mogło pomóc, nie mam rodziny, z dzieciństwa udało mi się prawie wszystko zapomnieć... Co tu jeszcze wymyślić... Chwila, jakie ja owoce dałam? Yangmei, Karambola, Kiwano i Pitaja... Czy ja dałam Pitaje?!? O boż, miało być Kaki!
-Wiem czemu ci nie smakuje!-krzyknęłam i do niego podbiegłam
-Bo jest ochydne?-powiedział łapiąc się za głowe
-Bo pomyliłam owoce!-powiedziałam zabierając to ochydztwo
Zrobiłam nowy, tym razem zrobiłam dobrze, lecz dodałam troszeńke cukru, bo byłoby za kwaśne...
-Prosze-powiedziałam podając lekarstwo
-Nie zatrujesz mnie?-spytał powoli biorąc wywar
-Nie-uśmiechnęłam się-Teraz wszystko jest jak należy, ale chyba jednak zostaniesz tu kilka dni...-powiedziałam siadając obok niego na łóżku
Toshiro?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz